Na początku pozwolę sobie na trochę prywaty. Co mi tam, specjalnie tytuł posta pachnie dwuznacznością by z tego skorzystać. Zacznę od tego, że jestem ciekawa czy jacyś wielbiciele Elvisa pojawiają się na tymże blogu- jakby co dajcie znać o swojej obecności- będę wdzięczna. Jestem z natury ciekawska i chciałabym wiedzieć jak to u Was się zaczęło? Zazwyczaj powtarza się motyw zarażenia dawną muzyką przez starszego członka rodziny acz niekoniecznie-czego to ja jestem przykładem. A jak! Wyróżniłam się na tyle, że to ja wprowadziłam niejako Elvisa w życie rodziny, przez co moja babcia ma jego plakat nad łóżkiem a oglądając Comeback Special '68 czerwieni się jak nastolatka czemu wcale się nie dziwie. Oj nie.
Wracając do tytułu notki: Jak to się zaczęło? Wersja do bólu skrócona, ciekawskich odsyłam do biografii pióra Leszka Strzeszewskiego ( żółta mini książeczka, którą uwielbiam), bądź do kolejnych wpisów u mnie.
Gdy jakaś postać nas niezmiernie fascynuje, chcąc nie chcąc pamiętamy choć dwie daty z jej bogatego żywota. U mnie to 8 stycznia 1935 oraz 16 sierpnia 1977 roku.
Elvis przychodzi na świat w styczniu 1935 roku razem ze swoim bratem bliźniakiem Jessim, który niestety rodzi się martwy. Dorasta w Tupelo w Missisipi, w bliskim sąsiedztwie całej swej rodziny.























