Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 20 października 2014

Retro poniedziałek II



Jak ten czas szybko leci! Już druga połowa października. O 6 rano ciemno, po 18 już ciemno, nic tylko zaszyć się pod kocem z dobrą książką. Mówią, że warto wychodzić z domu nawet jak się nam nie chce. W poradnikach psychologicznych tak mówią- wiecie, tych o chęci życia i motywacji. To próbuje- codziennie. Z różnym skutkiem.

Prywatne

Z ostatnich dni:

1. Retro akcenty: Sophia Loren i Marcello Mastroianni... w bramie
2 i 3. Mój pies- jak on rośnie! Jest już 1,5 kilogramowym potworem, wulkanem energii i największym szczekaczem w okolicy. 
4. Light Move Festiwal w Łodzi. Przecisnąwszy się przez tłum podpitych ludzi, było mi dane zobaczyć dwuminutowy pokaz świetlny. Obrazki ładne, ale zupełnie bez ładu i składu- a szkoda!

poniedziałek, 8 września 2014

Retro poniedziałek I

W waszych propozycjach zmian na blogu, pojawiła się sugestia bym nie tylko zamieszczała tutaj wpisy biograficzne, czy te związane z modą, chcieliście trochę prywaty, więc odpowiadam tym cyklem. Zobaczymy, co z tego wyniknie. Na sam początek umilmy sobie poranek odpowiednią piosenką. Padło na Judy Garland bo obecnie zaczytuje się w jej opasłej biografii (ponad 400 stron, wydanie większe niż standardowe). Bardzo lubię motto, które jej przyświecało : Zawsze bądź pierwszorzędną wersją siebie zamiast drugorzędną wersją kogoś innego. 



DO CZYTANIA
Gdy już dopijecie poranną kawę i zostanie wam trochę czasu, polecam kilka ciekawych artykułów do przeczytania:

środa, 18 lipca 2012

Biblioteczka Marilyn Monroe


Lubię wiedzieć, co czytały osoby, które mnie fascynują. Perfidnie przeglądam także biblioteczki znajomym i rodzinie poszukując czegoś  co być może uwiedzie mnie na tyle, że zapiszę tytuł w kalendarzu i poszukam danej pozycji. Gorzej, gdy chwytam książkę w pięknej oprawie a tu... ozdobny pustak. Zawód niewyobrażalny. Książka mówi wiele o zainteresowaniach, podejściu do życia jak i dążeniach człowieka, dlatego kwestia tego co czytała Marilyn wydaje mi się istotna.

Marilyn odbiera się poprzez pryzmat większości jej ról- uśmiechniętych słodkich idiotek, za to zapomina się o jej ogromnej motywacji do zdobywania wiedzy jak i pogłębiania swoich zainteresowań. Może Lorelei Lee nie podjęłaby się przeczytania Ulissesa, za to Marilyn Monroe tak.

Podobno biblioteczka Marilyn zawierała w sobie około 400 pozycji, które zresztą zostały spisane -chętnych odsyłam tutaj: http://blog.everlasting-star.net/marilyn-monroe/marilyns-library/. Począwszy od książek psychologicznych, poprzez ogrodnictwo a skończywszy na literaturze pięknej. Ciekawy przekrój.

Christa Maerker w książce ,,Marilyn Monroe i Arthur Miller” obrazuje Marilyn jako osobę zagubioną, wiecznie próbującą odkryć  siebie jak i szukającą u innych intelektualnych inspiracji. Być może oczekującą pewnego poprowadzenia za rękę w tak rozległym temacie jak literatura piękna. Z pewnością pragnęła tego od Arthura Millera.

,,Jest poszukującą duszą, która w życiu, u Prousta i u Rilkego, w poezji- tym skrócie prawd, w swojej wielkiej słabości- a także u swoich analityków i nauczycieli sztuki aktorskiej: Nataszy, Czechowa, Lee i Pauli Strasbergów, u kolegów, reżyserów i kamerzystów- wciąż poszukuje”.

Oto co pisał o jej czytelniczym zamiłowaniu  Miller w swoich ,, Zakrętach czasu”:

,,Powiedziała, że lubi poezję, wyszukaliśmy zatem jakiegoś Frosta, Whitmana i E.E. Cummingsa. Cudowna rzeczą było obserwować, jak poruszając wargami cichutko czyta Cummingsa- co robiła z tych wierszy, które były tak proste i zarazem tak wyrafinowane? Nie potrafiłem umieścić jej w żadnym znanym mi świecie; jak korek unoszący się na oceanie, mogła rozpocząć wędrówkę z drugiej strony ziemskiego globu, albo tuż obok, na plaży, w odległości stu jardów. Czytała z lękiem w oczach, jak uczennica, która boi się, że ktoś ją przyłapie, ale nagle roześmiała się szczerze i naturalnie ze zwrotu- niespodzianki, ukrytego w wierszu o kulawym sprzedawcy baloników, ,,i to jest wiosna”. Naiwny zachwyt na jej twarzy, zachwyt, którym spontanicznie reagowała na stylizowany utwór, zrodził między nami nić porozumienia. ,,I to jest wiosna” powtarzała, kiedy wracaliśmy do samochodu, śmiejąc się znowu tak, jakby niespodzianie otrzymała podarek.”

Czyżby o to chodziło?

gdy świat rozpływa się w zachwytach kałuż
ten stary
dziwak sprzedawca baloników gwiżdże
daleki       i      malutki
a basia i jadzia porzucają grę w klasy i skakankę
i przybiegają w podskokach i
jest wiosna

Nie mogę się doczekać, gdy dorwę kolejne biografie- szczególnie ,,Fragmenty".
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...